Blog > Komentarze do wpisu
Półmetek! Byle do następnej niedzieli...

Dzień szósty minął mniej ciekawie, niż pięć poprzednich. Okazuje się, że przy takiej diecie ważne jest aby mieć jakieś zajęcie, poza piciem wody, które odciągnęłoby myśli od pustki w brzuchu. A w sobotę dodatkowo doszło osłabienie intensywnym (jak na nowicjusza) pływaniem. Woda wyciąga nie tylko tłuszcz ale i siły. Rada dla chłopów, którzy poddają się takiej kuracji – zapomnijcie o seksie wieczorem dnia szóstego!… :-)

Notowania:

Szóste ranne ważenie (w niedzielę rano) wskazało spadek wagi o 800 g.

Razem, przez 6 dni – 4 kg.

Czyli plan na 13 dni, który wynosił 6 kg, wykonany w 2/3 trzecich!

W polityce sobotniej brak nowych sensacji. Wszyscy wałkowali Giertycha faszystowską  mowę w Heidelbergu, jakby nie było ciekawszych tematów. Fakt, że trzeba takie rzeczy piętnować, ale ile można na ten sam temat?! Tym bardziej, że niczego to nie zmieni. Wziął sobie Wódz przystawki, jakie by one faszystowskie, czy bandyckie nie były, bo bez nich nie mógłby rządzić! I tyle.

Co się teraz dziwić, że faszysta okazuje się być faszystą, a bandyta bandytą?!

Na sobotnim forum dwie ciekawe dyskusje:

1. jedna o szkole podstawowej – jakie jest minimum oczekiwań związanych z edukacją w szkole podstawowej? Co koniecznie musi umieć dziecko, które ją kończy i nie podejmuje dalszej edukacji?

Przytoczyłem duński przykład, który mnie przekonuje, że to minimum to powinno być:

a) prowadzenie domowych rachunków;

b) umiejętność poruszania się środkami komunikacji miejskiej;

c) umiejętność przewinięcia niemowlaka, i generalnie edukacja seksualna, żeby tego niemowlaka nie dorobić się zbyt wcześnie…

Wszystkie inne przedmioty też są ważne, ale najgłupszym dzieciom i tak nic/niewiele z nich pozostanie w głowie, a do życia na pewno będzie im potrzebne w/w minimum. :-)

2. druga dyskusja dotyczyła kota, któremu przywiąże się do grzbietu kromkę chleba posmarowaną masłem. Układ taki, podrzucony do góry/zrzucony z wysokości, powinien nigdy nie opaść na ziemię, bo  kot zawsze spada na 4 łapy, a chleb zawsze spada stroną posmarowaną masłem do ziemi.

Z kota wyduszono wszystko co się dało, i padła propozycja, żeby teraz zacząć wyduszać z kaczki. I oczywiście, zaraz padło pytanie, czy przez dziób, czy kuper? :-)

 Nie byłem świadkiem tej drugiej dyskusji, poza początkowym etapem, bo wieczorem oglądałem film na Canal+, pt. Tajemnica Brokeback Mountain. Rzeczywiście bardzo interesujący. Ale głównie dla tych, którzy lubią smutne filmy. Ja tam wolę filmy, które się dobrze kończą. Najlepiej typu zabili go i uciekł! :-)

I tak minął dzień szósty…

Dieta dnia siódmego:

Śniadanie – herbata bez cukru

Lunch – mięso + owoce

Obiad – NIC

Opóźniliśmy luch aż do drugiej, żeby jakoś wytrzymać do jutrzejszego śniadania, które ma się składać jedynie z czarnej kawy z kostką cukru.

Ale skoro nie określono w diecie ilości owoców, to usmażyliśmy mięso z jabłkami, a potem dopchaliśmy się jabłkami i mango. Pycha!

Teraz spokojnie można wytrwać do poniedziałkowego lunchu składającego się jak w dniu pierwszym z brokułów, 2 jajek na twardo i pomidora...

Główne niedzielne zajęcie – przesypianie niedzieli w oczekiwaniu na poniedziałek.

Poza oczywiście stałymi punktami dnia, takimi jak poranna Monika w Zet-ce, Kawa na ławę i Lożą Prasowa w TVN24. Ale jak dla mnie, to wszędzie za dużo czasu poświęcają Giertychowi. Absolutnie na to nie zasługuje.

W Loży interesujące starcie Janke z Wołkiem. Janke bardzo zabolało wytknięcie kolaboracji z władzą. On przecież jest niezależnym dziennikarzem, a Wołek kłamie (co do tego, że Rzepa jest gazetą rządową)! Tu faktycznie chyba Wołek przesadził. Rzepa to tuba (tylko) prawicy, a rząd to mieszanka prawicy z postsolidaruchami (którzy wszak chcieli naprawiać socjalizm, a nie go obalać :-), postkomuchami i faszystami.

Z ciekawostek niedzieli, to wart odnotowania jest też artykuł na portalu GW pt.:

Demokratyczna kultura internetu

Piszą o Stanach, ale u nas też Internet staje się 5-tą władzą.
Kilka dni temu mieliśmy historię dziennikarki "plagiaturki" Elizy Michalik, w lipcu niejaki Awersja napisał "Pytanie do ministra oświaty", które trafiło do Szkła Kontaktowego, internauci tworzą filmiki, dowcipy, teksty, które tak samo są wykorzystywane przez dziennikarzy i różnych producentów.
Internet w Polsce jest antykaczy i, dzięki bogu, wydatnie wspomaga proces padania tego ptastwa na pyskodziób! :-)

Awersja tak to skomentował:

„Siła Internetu jako 5-tej władzy...?! Bezedury...
Ani nijaki(sic!) Awersja nie otrzymał odpowiedzi (choć zgodnie z prawem prasowym - powinien), ani Eliza Michalik nie zaprzestała publikować plagiatów...

Jak mawiali starożytni Grecy po łacinie: Internetum non erubescit... co w wolnym tłumaczeniu z rosyjskiego: Internet zniesie wszystko... ale nie zniesie 4RP (choć opowiada się za jej zniesieniem)...” 

Cóż, można na to tylko odpowiedzieć, że:

Awersja tej odpowiedzi się nie spodziewał, nie czarujmy się!
Ale pytanie swoje zrobiło - pomogło (jak kto wcześniej tego nie zauważył) ośmieszyć maturalne pomysły Giertycha.

Jesteśmy świadkami "początku długiego końca" (za Żakowskim), a to też dzięki wkładowi internautów, których kaczki zraziły sobie na zabój... :-)

I jak na razie, to by było na tyle!

niedziela, 04 marca 2007, taziuta

Polecane wpisy