Blog > Komentarze do wpisu
Jak ten czas leci! :-)
W którymś momencie znudziła mnie polska polityka. Nie żebym przestał się nią interesować, ale zaczęło już brakować słów. PiS tak kompromitował nie tylko siebie, ale i nas wszystkich, że aż płetwy opadały! PO jest przynajmniej czułe na krytykę, miejmy nadzieję... :-)

Zostawny na boku politykę. To znaczy, będziemy nadal rządzącym patrzeć na ręce, po to w końcu zawiązaliśmy Stowarzyszenie na rzecz Demokracji (najpierw była inicjatywa Referendum 2007, narodzona pod koniec kwietnia na moim forum, a która miała za zadanie doprowadzić do skrócenia kadencji Sejmu, co nastąpiło :), ale nie samą polityką człowiek żyje!

W maju zapisałem się na kurs na żeglarza jachtowego i od czerwca mogłem już legalnie czarterować łódki. Całe wakacje pływaliśmy więc z żoną po Zalewie Szczecińskim, zżymając się na firmę czarterującą, która nigdy nie potrafiła nam od razu potwierdzić czarteru na weekend, bo za każdym razem liczyła na czarter 7-dniowy...

I dopiero w środę się dowiadywaliśmy, czy w najbliższy weekend płyniemy, czy nie. Nic to, przez lato otrzaskaliśmy się z najwspanialszym akwenem w Polsce i uznaliśmy, że wszystko mało! Dlatego zacząłem się rozglądać za własnym jachtem morskim, takim 30 stopowym. Po zrobieniu rachunków wyszło nam, że możemy zainwestować maksimum ok. 60.000 zł. A w tej cenie to taki jacht można kupić, jak najbardziej, ale ponad 30-letni. :-)

Postudiowałem trochę w internecie i wybrałem Dufour Arpege z 1971 roku. Mocna łódź z nadmiarowym laminatem (nadmiarowym, bo w tamtych czasach nie wiedziano jeszcze jaki jest on mocny i robiono pancerne łodzie :). Zdecydowaliśmy się na łódkę z Holandii (z kilku takich dostępnych w Europie), bo miała najlepsze wyposażenie, a poza tym znajdowała się najbliżej Szczecina. Podróż drogą lądową nie wchodzi w grę, bo potrafi kosztować ok. 6 tys. EUR, i dlatego zdecydowałem się na przeprowadzenie łodzi morzem.

Znalazłem lokalnego (szczecińskiego) kapitana i we wtorek (6-go listopada) ruszamy do Lelystad. Na środę umówiłem surveyora, który ma dokonać przeglądu łodzi, który to przegląd, mamy nadzieję, wypadnie pomyślnie, a wówczas jeszcze w środę wieczorem lub czwartek rano, wyruszymy w morze.

Myślę o wyjściu już w środę wieczór, bo prognoza pogody mówi o nadciągającym wietrze ponad 8 stopni Beauforta, przy temperaturze około zero stopni Celsjusza, odczuwalne minus 8. Może się uda przemknąć do kanału Kilońskiego przed nadejściem sztormu? :-)

Teraz, jak przez dłuższy czas nie dokonam tu żadnego wpisu, będziecie mogli się zastanawiać nad tym, czy udało mi się dopłynąć do Szczecina, czy też nie...

No to na razie! :-)

niedziela, 04 listopada 2007, taziuta

Polecane wpisy