RSS
wtorek, 06 listopada 2007
Przegląd z udziałem surveyora odłożony...
No i dziś rano wyruszyłem w drogę do Holandii. Wybrałem pociąg. Kosztuje tyle samo ile paliwo w obie strony, a człowiek mniej zmęczony, no i popracować po drodze można...
I to był błąd!
Gdybym pojechał samochodem, to w każdej chwili mógłbym zawrócić, a tak, to po otrzymaniu telefonu, że surveyor zabradziażył na południu Francji i nie dojedzie na środę do Lelystad, jedyne co mogłem zrobić to wysiąść na najbliższej stacji, którą był Wolfsburg, i wsiąść do pociągu powrotnego do Szczecina. Samochodem, po zawróceniu, byłbym w domu ok. 12.00, a tak, pociągiem byłem ok. 17.00.

Teraz surveyor twierdzi, że na 100% przyjedzie na inspekcję w sobotę. Jeśli potwierdzi to w czwartek, to w piątek wsiadamy do samochodu, w pełnym składzie, celem realizacji planu "A" + 3 dni.

Miejmy nadzieję, że to tylko złe miłego początki... :-)
17:47, taziuta
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 listopada 2007
Rejs się opóźnia...

Właśnie zadzwonił "mój" kapitan, że prognoza pogody mówi o nadciągającym sztormie i wietrze ponad 9 stopni. Wiatr ma osłabnąć w niedzielę. W związku z tym przekładamy nasz wtorkowy wyjazd na sobotę.

To znaczy, we wtorek i tak pojadę do Holandii, ale sam, aby towarzyszyć inspektorowi w czasie przeglądu i rejsu próbnego. Wrócę w czwartek wieczór i będę czekał na zmianę pogody. :-)

09:05, taziuta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 listopada 2007
Jak ten czas leci! :-)
W którymś momencie znudziła mnie polska polityka. Nie żebym przestał się nią interesować, ale zaczęło już brakować słów. PiS tak kompromitował nie tylko siebie, ale i nas wszystkich, że aż płetwy opadały! PO jest przynajmniej czułe na krytykę, miejmy nadzieję... :-)
sobota, 17 marca 2007
Lustratorzy to podlece!

Czy wiecie co to jest resocjalizacja? W skrócie - to przywracanie społeczeństwu zbłąkanych owieczek, tj. przystosowywanie ich do życia w danej zbiorowości.

A teraz policzcie, ile lat minęło od upadku komuny? Jeśli nawet ktoś miał coś na sumieniu, to ile lat musimy go "resocjalizować" aby uznać, że człowiek się zmienił i może być wartościowym członkiem nowej społeczności?

Zapytacie co ma resocjalizacja do lustracji?

Ano tyle, że resocjalizacja ma sens, a lustracja żadnego! :-)

Czy obawiamy się powrotu komuny, i chcemy ostrzec byłych kapusiów (i potencjalnych naśladowców) przed powrotem do starych praktyk? Chyba nie! Czemu więc ma służyć powszechna lustracja? Również tych, którzy nie aspirują do żadnych państwowych stanowisk? Na pewno nie budowaniu przyszłości! Jest to zwykłe babranie się w gównie przez podleców, którzy mając gęby pełne wzniosłych haseł, po prostu nienawidzą innych. A szczególnie tych, którym się powiodło...

Ja tych podleców nazywam socjopatami. Powiedzcie, kto z naszych aktualnych przywódców najlepiej pasuje do tej definicji? No kto? /Moja odpowiedź w jednym z wpisów sprzed kilku czy kilkunastu dni/ :-)

Lustracja mogła mieć jakiś sens 16-17 lat temu. Ale nie było to możliwe, bo przemiany w Polsce nastąpiły w wyniku kontraktu okrągłostołowego - pokojowej i bezkrwawej, a nie rewolucyjnej, zmiany systemu. Zmiana ta nastawiona była na budowanie nowego porządku wspólnie z wszystkimi, którzy chcieli go budować (Kaczyńscy nie chcieli, ci zawsze mieli wszystkim wszystko za złe :). Z filozofii okrągłego stołu wynikała tzw. „gruba kreska”, czyli pozostawienie rozliczania historii historykom.

Natomiast dzisiaj, kiedy kapusie już dawno się „zresocjalizowały”, tj. znalazły swoje miejsce w nowym społeczeństwie, wywlekanie im błędów młodości (jeśli za błąd uznać współpracę z władzami legalnego państwa) nie służy niczemu, poza gnojeniem przeciwników politycznych...

Ludzie się uczą i ludzie się zmieniają. Ludzie tak,  ale nie lustratorzy... Lustratorzy nie znają słowa "przebacz" i mają w dupie resocjalizację zbłąkanych owieczek. Dla nich istnieje tylko zemsta i poniżanie bliźnich.

Teraz już 700.000 osób i ich rodzin!

Obserwujemy wyścig, kto jest większym patriotą, bo wszak babranie się w przeszłości jest największą patriotyczną zasługą…

Taką optykę dała sobie też narzucić duża grupa dziennikarzy, którzy w związku z tym, w pełni zasłużyli sobie na miano podłych najmitów! Gnojenie ludzi zdaje się dawać im kopa, jak żadna amfa, czy inny orgazm. Uważam, że zwolennicy  lustracji to zwykli duchowi impotenci!

I to by było na tyle jeśli chodzi o mój komentarz do nowej ustawy lustracyjnej. 

 

13:33, taziuta
Link Komentarze (3) »
Przegląd wydarzeń tygodnia :-)

1) Rzeczpospolita, Rafał Ziemkiewicz: Zaczadzony umysł dziennikarskich gwiazd

„Składanie w ambasadzie amerykańskiej przed wyjazdem do USA oświadczenia, że nie jest się dziwką, alfonsem ani terrorystą, jakoś dziennikarzy nie upokarzało. Tymczasem składanie państwu polskiemu oświadczenia, że nie było się (bądź było się, bo przecież i tak można) konfidentem bezpieki, upokarza tak, że gorzej nie można.”

Ziemkiewicz doskonale by się chyba czuł (pasuje mentalnością jak ulał) w Stanach z czasów McCarthy’ego. Że o żandarmie w messie oficerskiej z Paragrafu 22, gdzie trzeba było podpisać deklarację lojalności, aby dostać posiłek, nie wspomnę…

Myślę, że temu yadzie (yoda pełen jadu - moje :) winno się kazać podpisywać oświadczenie, że nie jest złodziejem ani alfonsem, przed każdym wpuszczeniem go do pomieszczenia, w którym przebywają uczciwi ludzie! :-)

2) Kolejny sukces Kaczyńskich – powołali do Trybunału Konstytucyjnego osobę , która ma tyle za uszami, że po 6 dniach zmuszona była podać się do dymisji, uciekając w ostatniej chwili przed sądem wewnętrznym Trybunału.

Przeszła do historii. Oby Kaczyńscy jak najszybciej do niej dołączyli! :-)

3) Tydzień minął pod znakiem intensywnego zapoznawania nas z kopalnianymi poglądami wiceministra oświaty, niejakiego Orzechowskiego -

Kara za homoseksualizm i inne zboczenia.

Ten faszystowski „wychowawca młodzieży” nie zasługuje na żaden komentarz, poza obtoczeniem w smole i pierzu i wywiezieniu na wysypisko śmieci…

Niestety jednak, przy okazji okazało się, że nawet 85% internautów na portalu GW wypowiada się przeciwko nauczaniu tolerancji w szkole, jeśli miałoby to się wiązać z wizytami na lekcjach przedstawicieli środowiska gejowskiego…

Ja uważam, że mamy tu problem podobny do tego z karą śmierci. W Europie jest ona zniesiona. I w Polsce, która chce należeć do rodziny krajów europejskich, też nie jest ona dopuszczalna. Mimo, że większość Polaków opowiada się za karą śmierci.

Większość Polaków ma też wyniesiony z domu "problem" z gejami. Łącznie, niestety, z naszą klasą rządzącą, która w tym wypadku olewa stanowisko Europy, i stawia na populizm...
Gdyby była odpowiedzialna, to postawiłaby na nauczanie od małego, że gej to taki sam człowiek jak każdy inny. Innymi słowy, na naukę tolerancji.
Często wbrew rodzicom, którzy są wychowani na innej "prawdzie".

Starych się nie zmieni, ale młodych trzeba wychowywać na wartościach europejskich, jeśli chcemy żeby nie odstawali od Europejczyków! :-)

4) Wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. samorządowców (tych, którzy nie zdążyli złożyć oświadczeń majątkowych), to celne podsumowanie „jakości” interpretacji prawa w wykonaniu pisiorów. Chcieć nie zawsze znaczy móc, panowie kaczyści! :-)

Możecie nam naskoczyć, dopóki wzorem Łukaszenki nie rozprawicie się z TK!...

5) Napaść anty-terrorystów na Czarzastego - tak wygląda prawo i sprawiedliwość w wykonaniu Ziobry i spółki. Awersja wyciągnął na tę okoliczność wiersz Broniewskiego (Bagnet na broń!). :-)

A ja najpierw dodałem, że życzę serdecznie p. Ziobrze, aby następna władza zapamiętała PiS-owi ten wybryk, i pewnego dnia wysłała nad ranem do mieszkania Ziobry grupę antyterrorystów z analogicznym zadaniem. Zawsze się znajdzie usłużny, który o to poproszony, doniesie na któregoś krewnego Ziobry, przy okazji jakiejś łapanki...
Obiecałem, że będę się za to gorąco modlił! :-)

Ale po przemyśleniu uznałem, że będę się raczej modlił za to, aby następna władza nie naśladowała pisowskich wzorców. Niech ich wszystkich rozliczy. Przede wszystkim usłużnych prokuratorów, którzy na zamówienie polityczne przyklepują policyjną grandę…

Będziemy jej o tym przypominać! :-)

6) Na koniec wspominki sprzed roku, kiedy to popełniłem byłem insynuację w stylu Kurskiego. Ciążyła mi na duchu i postanowiłem się w końcu od niej odciąć, co niniejszym czynię! :-)

I to by tyło na tyle…

 

12:53, taziuta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 marca 2007
Melduję wykonanie zadania! Wynik – minus 6.000 g :-)

Koniec diety! W 13 dni ubyło dokładnie 6.000 g, czyli tyle ile planowałem.

Teraz spróbuję zastosować dietę polecaną przez mojego brata – jeść co się chce, byle tylko pół porcji! :-)

Dzisiaj w nagrodę za wytrwałość, na obiad mam kotleciki jagnięce z rozmarynem (wg przepisu z dodatku do GW sprzed tygodnia), a do popicia shiraz Rooiberg. Zamiast ziemniaków, czy innego ryżu, będzie papryka faszerowana cukinią, cebulą i otrębami. Mniami! :-)

Przegląd prasy za ostatnie dwa dni, wskazuje, że genetyczni patrioci nie ustają w szczuciu i sterowaniu (negatywnymi)  emocjami… Rozliczanie dziadków, za grzechy sprzed kilkudziesięciu lat, a przy okazji gnojenie współczesnej socjaldemokracji, czy dążenie do ochrony życia in spe, posuniętej do absurdu, powodują, że człowiek zaczyna powoli mieć dość polityki. Ale z drugiej strony, jak widać, nie można przestać się nią interesować i protestować, bo groziłoby to, że pewnego dnia obudzimy się w kraju, który zatoczył koło i wylądował na powrót w średniowieczu…

Z ciekawostek ostatnich dni warto wspomnieć o wyłapaniu przez Wiewiórzastą na forum Kraj

(przeniesione przez Giwi na Oślą Ławkę) adresu IP internauty, wskazującego na to, że autor klikał z komputera Komitetu Politycznego Rady Ministrów (*.kprm.gov.pl). A klikał nadając na Bufetową, która wg niego złamała prawo i przyspawała się do stołka… :-)

Warto też odnotować obnażenie Jana Parysa . Jak kto nie wie, to wyjaśniam, że to taki „pisior” sprzed lat. Brylował w czasach Olszewskiego, czy Goryszewskiego, zapamiętanego dla swojej deklaracji - „nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy będzie dobrobyt – najważniejsze, aby Polska była katolicka”.

Pobożna gęba pełna patriotyzmu i potępienia komuchów, których najchętniej by rozgniótł jak robactwo, a tu się okazuje, że to zwykły złodziej !

Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Afery post-komuchów to pryszcz przy aferach fałszywych i ksobnych prawiczków… 

Dla odmiany okolicznościowy (na Dzień Mężczyzn) cytat wklejony na FMSK przez Mjakmarię, :

Pracuj, jakbyś nie potrzebował pieniędzy.
Kochaj, jakby nikt cię nigdy nie zranił.
Tańcz, jakby nikt nie patrzył.
Śpiewaj, jakby nikt nie słuchał.
Żyj, jakby to było niebo na Ziemi.
/Celaleddin Rumi - poeta i filozof/
 

I jeszcze okolicznościowy wierszyk, wklejony na forum PiS w MO przez Awersję:

Moja żona to mądra niewiasta.
Moja córka, proszę państwa, dorasta -
moja żona więc z głębi fotela
nieraz rad mojej córce udziela.

- Nie szukaj, córeczko, mołojca!
Nie trzeba - popatrz na ojca:
nikt się na oko nie wyzna,
a jednak mężczyzna.

Mężczyźnie nie trzeba urody.
Mężczyzna nie musi być młody.
Mężczyzna się nie ma podobać nikomu -
mężczyzna potrzebny jest w domu!

Z mądrością to także przesądy -
intelekt to - dziecko - nie wszystko.
Mężczyzna nie musi być mądry -
wystarczy, jak ma stanowisko!
Mieć życie wewnętrzne bogate?
A po co mu? Popatrz na tatę!

Mężczyznę nam z nieba zesłali,
córeczko, nie po próżnicy:
mężczyzna i w sercu płomień rozpali,
i węgla przyniesie z piwnicy!

Czasami zaprosi do tańca,
podskoczy w rytmie klawiszy -
i wtedy mężczyzna
ma w sobie coś z samca:
tak dyszy, córeczko, tak dyszy!

Choć czasem,
gdy mówić już szczerze,
nachodzą go myśli niezdrowe
i wtedy w mężczyźnie wręcz budzi się zwierzę!
Ale domowe, córeczko, domowe!
Nie szukaj, córeczko, mołojca!
Nie trzeba - popatrz na ojca...

Wtedy posłuszna swej mamie
córeczka spojrzała na mnie
z tkliwością i czcią nienaganną,
i z płaczem:
"Ja chcę być panną!"

/Marian Załucki/

Dzień Mężczyzn minął, ale tak po prawdzie to mamy w roku aż 365 takich dni! :-)

I to by było na tyle.

 

09:24, taziuta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 marca 2007
Dzień jedenasty, czyli trzeci od końca :-)

 

Notowania – 200 g, czyli razem 5.200 g.

Dieta jak w poprzedni czwartek, czyli m.in. pyszny kompot zamiast obiadu…

Złamałem się w ciągu dnia i po lunchu, gdy żona wyszła na chwilę, zrobiłem sobie szybkie espresso. Mniami!

A poza tym, dzień jak co dzień. Tyle, że poprawiła mi się koncentracja tego co u mnie robi za umysł i rzeczywiście w pracy dużo zrobiłem (ta dieta czyni cuda! :-).

Wczoraj był dzień kobiet, i w związku z tym fundnąłem paniom w pracy kwiatki (po trzy herbaciane różyczki) wraz z wazonikami, do ich wstawienia. Wazoniki tak się spodobały, że kwiatki zostały w biurze, a mnie zobowiązano do stałej dbałości o to, aby wazoniki nigdy nie były puste. :-(

Natomiast w domu jak zwykle nic. No może nie do końca jak zwykle, bo w środę po południu zrobiłem barierkę zamykającą pieskom wejście na schody. Teraz mogą sobie psubraty wyć na dole ile chcą, ale nie będą mi więcej drapać w drzwi sypialni. W nocy wstawałem dzięki temu już tylko jeden raz! :-)

W czwartkowej polityce dalej wałkowali lustrację dziennikarzy. Podobno mają się też wziąć za blogerów. Pytanie, kto mnie zwolni z pracy jak się nie poddam lustracji? Pracuję we własnej firmie, to chyba mi firmę zamkną?! :-)

Specjalista od obelg (ten brat durnia, który dzień wcześniej wyzwał Polaków od hołoty), wczoraj napadł na elektroniczne media. Mierzi już ten jego prymitywny język, płetwy opadają, jak się go słucha.

Szkoda słów ... :-(

A dzisiaj rano w TOK FM, ciekawa dyskusja o książkach, a właściwie konkretnie o książce Krzysztofa Varga Nagrobek z lastryko.

Spodobało mi się określenie, że właśnie się ziszcza hasło „żeby Polska była Polską”.

Jesteśmy (my Polacy) wredni, samolubni, obrzędowo-zakłamani, zaściankowo-poglądowi, zawistni, nikomu nie wierzymy, brak nam wstydu i sumienia, itd., itp.,...
Dzięki dojściu do władzy zakłamanych kołtunów i uznaniu poprawności politycznej za passe, wszystkie te nasze najgorsze cechy wyłażą na wierzch. I rzeczywiście, na naszych oczach pokracznie ziszcza się hasło "Aby Polska była Polską!", choć niekoniecznie zgodnie z intencją
J.Pietrzaka :-)

Chociaż, kto go tam wie. Tak się płaszczy przed prawicą, że może mu właśnie o to chodziło…

To by było na tyle, pora do pracy! :-)

 

 

07:55, taziuta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 marca 2007
Dzień ósmy, dziewiąty i dziesiąty...

Czyli poniedziałek, wtorek i środa.

Menu jak w zeszłym tygodniu w tych dniach.

Ale spadki wagi mniejsze:

Poniedziałek – 100 g

Wtorek – 500 g

Środa + 100 g (po wtorkowym basenie – pewnie tłuszcz przemienia się w mięśnie :-)

i dzisiaj rano, tj. o 02.15 – 500 g.

Czyli sumaryczny spadek po 10 dniach kuracji to 5.000 g.

Do końca zostały 3 dni: dziś, jutro i sobota. Na niedzielę przygotuję kotleciki jagnięce z rozmarynem wg przepisu z  dodatku GW Nowa Kuchnia Polska, z ostatniej soboty (03.03.07), plus shiraz Rooiberg. Przepis brzmi pysznie, a ten shiraz jest zawsze doskonały. Już się nie mogę doczekać końca diety! :-)

W sumie, dzięki hektolitrom wypijanej wody nie chodzę głodny, ale doskwiera brak kawy. Okazuje się, że łatwiej nie pić alkoholu, niż kawy. Człowiek po obiedzie robi się senny i przesypia wieczór, tak jak wczoraj. A w pracy to momentami idzie ocipieć, tak by się chciało napić kawy…

Ale z drugiej strony, jak się piło po 6-8 kaw dziennie, to taka wodna odmiana tylko dobrze może zrobić. Trzeba będzie przejść na reżim 3 kaw – śniadanie, po lunchu i po obiedzie.

Żona wyczytała, że włoskie kawy wcale nie są najlepsze (my pijemy arabikę Lavazza, w czarnej puszce), a jedynie najlepiej rozreklamowane. Ponoć najlepszą kawą jest arabika z Kenii, i że można ją zamówić przez Internet. No i właśnie czekamy na dostawę, będziemy mogli sprawdzić.

OK., to teraz trochę o polityce.

W niedzielę był Marsz Solidarności Kobiet, z którego zapamiętałem prze-pocieszny komentarz/manipulację z rządowej telewizji (wiadomości TVP1) odnośnie liczby uczestników marszu i kontr-protestujących  osobników z MW. TVP1 poinformowała, że w marszu uczestniczyło ok. 1.500 osób, natomiast liczba kontr-protestujących była mniejsza. Ładny eufemizm – bo było ich jedynie ok. 40 osób. :-)

Z wieczornych ciekawostek niedzieli warto wspomnieć o artykule na portalu GW o klasztorze klarysek - Klaryski ujawniają w internecie tajemnice zakonu Przy tej okazji nasuwa się  pytanie, ile z tych biednych kobiet dało się zamknąć „na życie” z rzeczywistego powołania, a ile z biedy, ile zostało ogłupionych przez werbowników, a ile tam poszło ze strachu przed realnym światem „na zewnątrz”. W sumie można im tylko współczuć…

W poniedziałek - Znani dziennikarze odmawiają lustracji..., temat na kilka dni, jeśli nie tygodni. Wsłuchuję się w różne argumenty i wydaje mi się, że nie można potępiać ani tych, którzy złożą oświadczenia, ani tych którzy ich nie złożą. Ewa Milewicz ma prawo odmówić, jej argumenty są logiczne i przekonujące, ale z tą odmową wiążą się pewne niemiłe konsekwencje, na które odmawiający nic nie poradzi, a z drugiej strony nie można mieć pretensji do tych, którzy nie czują się bojownikami o swobody obywatelskie, a chcą jedynie „w spokoju” wykonywać swoją pracę, w takim środowisku prawnym, jakie aktualnie istnieje…

Ciekawa dyskusja na ten temat na forum Kraj, i ciekawe argumenty Apoplawsa w wątku "Milewicz i Mazowiedki nie złożą oświadczeń" :-)

We wtorek po południu byłem na „Rysiu”. I w sumie, poza tym, że ciut przydługi, to całkiem fajny! Może dlatego, że wybierałem się obejrzeć gniota, po tych wszystkich krytycznych recenzjach. I może to właśnie jest sposób na średnie filmy?
Spodziewać się najgorszego, a potem przekonać, że to ani najgorsze, ani nawet złe... :-)

A wieczorem we wtorek jeszcze lektura informacji o komentarzu Szmajdzińskiego do słów Kaczyńskiego o hołocie, która budowała socjalizm dla hołoty. Szmajdziński był nadmiernie grzeczny, cytując prezydenta: "spieprzaj dziadu". Ja bym tu użył mniej cenzuralnego „spierdalaj dziadu!”. Czemu to chamidło Kaczyński (za Lepperem) obraża miliony Polaków, w tym mnie?! Urodziłem się w PRL, dla mnie to była moja ojczyzna, w której zdobyłem wykształcenie, podjąłem pracę, założyłem rodzinę, zbudowałem dom i posadziłem drzewo. I teraz jakiś brat durnia nazywa mnie hołotą.

A poszoł ty won, socjopato!  

                                                            

Środowy wieczór przespałem i nie wiem co nowego w polityce…

Nadrobię to dzisiaj. 

I to by było na tyle. :-)

04:25, taziuta
Link Komentarze (3) »
niedziela, 04 marca 2007
Półmetek! Byle do następnej niedzieli...

Dzień szósty minął mniej ciekawie, niż pięć poprzednich. Okazuje się, że przy takiej diecie ważne jest aby mieć jakieś zajęcie, poza piciem wody, które odciągnęłoby myśli od pustki w brzuchu. A w sobotę dodatkowo doszło osłabienie intensywnym (jak na nowicjusza) pływaniem. Woda wyciąga nie tylko tłuszcz ale i siły. Rada dla chłopów, którzy poddają się takiej kuracji – zapomnijcie o seksie wieczorem dnia szóstego!… :-)

Notowania:

Szóste ranne ważenie (w niedzielę rano) wskazało spadek wagi o 800 g.

Razem, przez 6 dni – 4 kg.

Czyli plan na 13 dni, który wynosił 6 kg, wykonany w 2/3 trzecich!

W polityce sobotniej brak nowych sensacji. Wszyscy wałkowali Giertycha faszystowską  mowę w Heidelbergu, jakby nie było ciekawszych tematów. Fakt, że trzeba takie rzeczy piętnować, ale ile można na ten sam temat?! Tym bardziej, że niczego to nie zmieni. Wziął sobie Wódz przystawki, jakie by one faszystowskie, czy bandyckie nie były, bo bez nich nie mógłby rządzić! I tyle.

Co się teraz dziwić, że faszysta okazuje się być faszystą, a bandyta bandytą?!

Na sobotnim forum dwie ciekawe dyskusje:

1. jedna o szkole podstawowej – jakie jest minimum oczekiwań związanych z edukacją w szkole podstawowej? Co koniecznie musi umieć dziecko, które ją kończy i nie podejmuje dalszej edukacji?

Przytoczyłem duński przykład, który mnie przekonuje, że to minimum to powinno być:

a) prowadzenie domowych rachunków;

b) umiejętność poruszania się środkami komunikacji miejskiej;

c) umiejętność przewinięcia niemowlaka, i generalnie edukacja seksualna, żeby tego niemowlaka nie dorobić się zbyt wcześnie…

Wszystkie inne przedmioty też są ważne, ale najgłupszym dzieciom i tak nic/niewiele z nich pozostanie w głowie, a do życia na pewno będzie im potrzebne w/w minimum. :-)

2. druga dyskusja dotyczyła kota, któremu przywiąże się do grzbietu kromkę chleba posmarowaną masłem. Układ taki, podrzucony do góry/zrzucony z wysokości, powinien nigdy nie opaść na ziemię, bo  kot zawsze spada na 4 łapy, a chleb zawsze spada stroną posmarowaną masłem do ziemi.

Z kota wyduszono wszystko co się dało, i padła propozycja, żeby teraz zacząć wyduszać z kaczki. I oczywiście, zaraz padło pytanie, czy przez dziób, czy kuper? :-)

 Nie byłem świadkiem tej drugiej dyskusji, poza początkowym etapem, bo wieczorem oglądałem film na Canal+, pt. Tajemnica Brokeback Mountain. Rzeczywiście bardzo interesujący. Ale głównie dla tych, którzy lubią smutne filmy. Ja tam wolę filmy, które się dobrze kończą. Najlepiej typu zabili go i uciekł! :-)

I tak minął dzień szósty…

Dieta dnia siódmego:

Śniadanie – herbata bez cukru

Lunch – mięso + owoce

Obiad – NIC

Opóźniliśmy luch aż do drugiej, żeby jakoś wytrzymać do jutrzejszego śniadania, które ma się składać jedynie z czarnej kawy z kostką cukru.

Ale skoro nie określono w diecie ilości owoców, to usmażyliśmy mięso z jabłkami, a potem dopchaliśmy się jabłkami i mango. Pycha!

Teraz spokojnie można wytrwać do poniedziałkowego lunchu składającego się jak w dniu pierwszym z brokułów, 2 jajek na twardo i pomidora...

Główne niedzielne zajęcie – przesypianie niedzieli w oczekiwaniu na poniedziałek.

Poza oczywiście stałymi punktami dnia, takimi jak poranna Monika w Zet-ce, Kawa na ławę i Lożą Prasowa w TVN24. Ale jak dla mnie, to wszędzie za dużo czasu poświęcają Giertychowi. Absolutnie na to nie zasługuje.

W Loży interesujące starcie Janke z Wołkiem. Janke bardzo zabolało wytknięcie kolaboracji z władzą. On przecież jest niezależnym dziennikarzem, a Wołek kłamie (co do tego, że Rzepa jest gazetą rządową)! Tu faktycznie chyba Wołek przesadził. Rzepa to tuba (tylko) prawicy, a rząd to mieszanka prawicy z postsolidaruchami (którzy wszak chcieli naprawiać socjalizm, a nie go obalać :-), postkomuchami i faszystami.

Z ciekawostek niedzieli, to wart odnotowania jest też artykuł na portalu GW pt.:

Demokratyczna kultura internetu

Piszą o Stanach, ale u nas też Internet staje się 5-tą władzą.
Kilka dni temu mieliśmy historię dziennikarki "plagiaturki" Elizy Michalik, w lipcu niejaki Awersja napisał "Pytanie do ministra oświaty", które trafiło do Szkła Kontaktowego, internauci tworzą filmiki, dowcipy, teksty, które tak samo są wykorzystywane przez dziennikarzy i różnych producentów.
Internet w Polsce jest antykaczy i, dzięki bogu, wydatnie wspomaga proces padania tego ptastwa na pyskodziób! :-)

Awersja tak to skomentował:

„Siła Internetu jako 5-tej władzy...?! Bezedury...
Ani nijaki(sic!) Awersja nie otrzymał odpowiedzi (choć zgodnie z prawem prasowym - powinien), ani Eliza Michalik nie zaprzestała publikować plagiatów...

Jak mawiali starożytni Grecy po łacinie: Internetum non erubescit... co w wolnym tłumaczeniu z rosyjskiego: Internet zniesie wszystko... ale nie zniesie 4RP (choć opowiada się za jej zniesieniem)...” 

Cóż, można na to tylko odpowiedzieć, że:

Awersja tej odpowiedzi się nie spodziewał, nie czarujmy się!
Ale pytanie swoje zrobiło - pomogło (jak kto wcześniej tego nie zauważył) ośmieszyć maturalne pomysły Giertycha.

Jesteśmy świadkami "początku długiego końca" (za Żakowskim), a to też dzięki wkładowi internautów, których kaczki zraziły sobie na zabój... :-)

I jak na razie, to by było na tyle!

17:21, taziuta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 marca 2007
Myślę, że ta dieta nie jest zła! Minus 3.200 g w 5 dni! :-)

W czwartek, w czwartym dniu programu naprawczego również nie było mięsa...
Śniadanie - czarna kawa z kostką cukru + grzanka
Lunch - marchewka, twarożek + jajko (zabrane w pojemniczkach do pociągu)
Obiad - kompot z owocami + jogurt

Efekt, poranne piątkowe ważenie - 1.200 g

Może też ta moja czwartkowa podróż do W-wy (na spotkanie w MGP) w tym pomogła?
I to, ż się ostatecznie nie skusiłem na pierniczki w IC. A pokusa była okrutna i to podwójnie, bo w tę i z powrotem. Wszyscy dookoła wcinali pierniczki, w powietrzu dłuuugo unosił się korzenny zapach, a ja nic! Zachowałem moje pierniczki na okres po. I się tym głupi nieopatrznie pochwaliłem na forum… :-)

Piątkowa dieta była już mniej katorżnicza:
Śniadanie - marchewka + woda
Lunch - szynka, brokuły + kilka listków sałaty
Obiad - ryba (tilapia) ile chcesz! :-)

I jak było do przewidzenia, po 3 wielkich porcji ryby, sobotnie ważenie wykazało przyrost wagi, zamiast jej spadku - p
lus 100 gram. Ale w sumie i tak bardzo dobrze, bo minus 3.200 g w 5 dni! :-)

Dieta na sobotę:

Śniadanie – grzanka z czarną kawą i kostką cukru

Lunch – 2 jajka na twardo i duuuża tarta marchewka

Obiad – 1 kurczak (jak ja zjem całego kurczaka?!) + sałata z oliwą i cytryną 

Po całym kurczaku przybędzie mi pewnie z pół kilo, ale z drugiej strony rano przepłynąłem 1.250 metrów, a woda ponoć wyciąga. Zobaczymy jutro rano.

Jak na razie dieta ta (plus poranny basen) świetnie wpływa na samopoczucie. A najbardziej cieszy, że już przez pięć dni mogłem się obejść bez alkoholu, co może świadczyć, że nie popadłem jeszcze w nałóg? :-)

I to by było na tyle, jeśli chodzi o bieżącą relację z postępów programu naprawczego a.d. 2007.

W drodze do W-wy nadrabiałem lekturę i bardzo mi się spodobał felieton Urbana „Nóż w dziobie” z 9-go numeru NIE, z którego poniżej podaję cytat:

"Kaczyńscy chcieli zniszczyć III RP. Efektem ich partactwa będzie jej umocnienie. Obóz nacjonalistyczno-zachowawczy uzna kaczym za przezwyciężone raz na zawsze schorzenie demokracji. Za tak nieudaną, że aż komiczną próbę ustanowienia władzy autorytarnej. W III RP bis epizod kaczych rządów zostawi jednak ślady. Konserwatywni nacjonaliści pozostaną już liczącym się odłamem w życiu umysłowym i obiegu publicznym. Etatyzm i zawłaszczenie państwa przez ludzi zwycięskiej partii okażą się utrwaloną wadą stosunków w Polsce. Oficerowie z szablami już zawsze tupać będą po Pałacu Prezydenckim, a pierdzenie w trąby pozostanie dźwiękiem władzy Celebracje zwane patriotycznymi i inne nacjonalistyczne obrzędy albo np. umundurowane uczniostwo na długo uczynią z Polski operetkową narośl UE. Lustracja szybko przeminie, ale antykomunizm – podobnie jak katolicyzm – ostanie się jako obowiązkowa, rytualna poprawność polityczna. Większe uczulenie kolejnych rządów na korupcję okaże się jedynym korzystnym spadkiem po braciach Kaczyńskich. Ci zaś w małym gronie wiernych wyznawców do śmierci krzyczeć będą, że uczyniliby z Polski raj i mocarstwo, gdyby siły zła ich nie pokonały. Odór stęchlizny po bliźniakach wietrzyć przyjdzie przez dwa dziesięciolecia.
Powyższe przepowiednie proszę wyciąć, by popatrzyć, na ile się spełniły.
Jeżeli za 3 lata okażą się trafne, podam markę kawy, z której fusów wróżyłem…"

Obawiam się, że skubaniec może mieć rację...
Chociaż z drugiej strony, kaczyści ośmieszają nie tylko siebie ale i te mundurki, obrzędowość, czy katolicyzm, a i antykomunizm nawet (wbrew intencjom, raczej). Może więc nie będzie aż tak źle? :-)

A w Polityce, na 50-lecie poproszono polityków, naukowców, kościelnych hierarchów, artystów i publicystów o wskazanie dzisiejszego polskiego problemu numer 1.

Dla Ziemkiewicza jest nim polactwo, czyli pańszczyźniana mentalność. Zachowania marginesu, który zapewne istnieje, przypisuje nam wszystkim... Interesujący przypadek z tego Yada Ziemkiewicza. :-)

/Yada – taki pełen zgorzknienia i jadu Yoda/ 

W tym samym numerze cytat z Piotra Semki, o tygodnikach opinii:

„Pewnie mi adwersarze ze złośliwą satysfakcją będą pytać, dlaczego przeszkadzają mi peerelowskie korzenie „Polityki”, a nie wadzą mi one we „Wprost”. Odpowiadam: bo na łamach „Wprost” od wielu lat gości normalność (…)”. No tak, normalność wg Semki, oczywiście! :-)

W piątek rano, jak zwykle słuchałem Żakowskiego w TOK FM. Świetnie skomentował doniesienia piątkowej prasy piszącej o dekompozycji PiS: "Prawica rozczarowana sama sobą..."
A później z Lisem, Wołkiem i Władyką pastwili się nad "niezależnymi" dziennikarzami, którzy kadzili PiS-owi i dzięki temu otrzymali posady w publicznych mediach, a teraz czemuś czują się oszukani… :-)

W piątek wieczór poszliśmy z żoną na film „Dreamgirls”. Bardzo dobra rozrywka, polecam!

I tak minął dzień piąty… :-)

11:30, taziuta
Link Dodaj komentarz »